O autorze
Piszę, co myślę

Nowy rząd na szkodę Polski

Mam spore wątpliwości, czy powierzenie Antoniemu Macierewiczowi, Mariuszowi Kamińskiemu i Zbigniewowi Ziobro (dołożyłabym do tego również Witolda Waszczykowskiego) stanowisk państwowych powinno budzić - a tak się właśnie dzieje - nasze oburzenie ze względów moralnych. Sądzę, że powinniśmy się raczej (my, media, liderki i liderzy opinii) zainteresować, jak te niebezpieczne i nieodpowiedzialne nominacje wpłyną na bezpieczeństwo państwa i interesy Polski – w kraju i poza jego granicami. Bo co do tego, że wpłyną i wpłyną źle - trudno mieć wątpliwści.

Śmieszność, utrata wiarygodności i twarzy, zaufania wyborców i robienie sobie przez polityków PiS z gęby cholewy to teraz naprawdę najmniejszy problem – choć przyznaję nader wdzięczny do komentowania i robienia sobie żartów (takich z gatunku czarnego humoru).



I można by się nawet pocieszyć, że plusem ogłoszonych dziś nominacji jest brak ministerstwa do spraw religii, moralności i świętości rodziny - kabarety z pewnością pod rządami tej ekipy odżyją - i śmiałabym się do rozpuku gdyby nie fakt, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Wygląda na to, że 25 października złożyliśmy swój los w ręce ludzi, którzy naprawdę sądzą, że w samym środku bardzo trudnej i wymagającej taktu, kompetencji, umiejętności łączenia wielu talentów, w tym negocjacyjnego, sytuacji międzynarodowej, w przededniu olbrzymich zakupów dla wojska, w sytuacji utraty przez wielu obywateli zaufania do własnego państwa (stąd tak wielu nowych posłów) rozwiązaniem mają być:

Zbigniew „Czy pan wie kim ja jestem” Ziobro: mierny prawnik bez osiągnięć z trudem ukończoną aplikacją prokuratorską (należącą w Polsce do najmniej wymagających), za to z paroma poważnymi prawniczymi wpadkami na koncie, który ponadto dał się poznać jako mściwy i małostkowy człowiek, skłonny do wydawania wyroków, zanim zrobi to sąd, oczerniania ludzi i wygrażania oponentom politycznym pięścią, który o mały włos nie stanął przed Trybunałem Stanu.

Mariusz Kamiński, człowiek skazany wyrokiem sądu – cóż z tego że jeszcze nieprawomocnym – za rażące nadużywanie władzy i naginanie prawa, lekceważący i teraz wymiar sprawiedliwości i mający w nosie ciążącą na nim odpowiedzialność.

Antoni Macierewicz – człowiek który zniszczył polski kontrwywiad wojskowy, którego odbudowa, zwłaszcza pod kątem siatki agentów, struktur i wiarygodności, zdaniem ekspertów zajmie nawet kilkadziesiąt lat, naraził życie polskich szpiegów, ujawnił współpracowników służb specjalnych, a niektórych o współpracę z nimi bezpodstawnie pomówił (choć do dziś nie wiem, dlaczego współpraca polskiego obywatela ze służbami jego kraju miałaby być czymś wstydliwym), za co przegrywał procesy sądowe i naraził skarb państwa na straty, człowiek, który mówiąc bzdury o katastrofie smoleńskiej przysłużył się Putinowi tak, że złośliwi mówią, że gdyby Rosjanie mieli mieć agenta w polskim sejmie musiałby nim być właśnie on.

I wreszcie Witold Waszczykowski: dyplomata który zdradził prasie kulisy tajnych negocjacji swojego kraju z USA w sprawie rozmieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, za co ABW odebrała mu certyfikat dostępu do informacji niejawnych i zrobił to z najniższych możliwych pobudek: żeby dokopać szefowi, którego nie lubił, ministrowi spraw zagranicznych, Radosławowi Sikorskiemu. Naraził na szwank interesy ojczyzny, żeby osiągnąć swoje osobiste małe cele, co w każdym kraju dyskwalifikuje dożywotnio ze służby (bo to jest służba) w dyplomacji.
Ten człowiek w Polsce będzie teraz nie pracownikiem lecz szefem dyplomacji. Nasi zagraniczni partnerzy z pewnością się cieszą i obdarzą go olbrzymim zaufaniem.

Myślę że wszystkie służby specjalne obcych państw, śledzące w ramach białego wywiadu doniesienia medialne z Polski zachodzą w głowę: o co chodzi z tymi nominacjami? Zapewne wietrzą jakiś makiaweliczny plan i podstęp, bo nikomu w miarę profesjonalnemu do głowy przecież nie przyjdzie, że można być - zwyczajnie i po prostu - tak nieodpowiedzialnym lub szalonym i działać na szkodę własnego kraju.
Trwa ładowanie komentarzy...